Gdyby nie to der, die, das…

Buffer

… to by Niemcy byli z nas! Tą rymowankę zna chyba każdy uczący się niemieckiego. No bo to prawda: rodzajniki w niemieckim to największy koszmar wszystkich, którzy chcą nauczyć się tego pięknego języka. Wiem, że nazywając język niemiecki pięknym, wzbudzę pewnie kontrowersje, bo nie jest on raczej ulubionym językiem Polaków i często słyszę opinie, że jest brzydki, brzmi nieprzyjemnie itp. Jednak większość osób, które opanowały niemiecki w stopniu, w którym swobodnie się rozumie i komunikuje, przyznaje, że jest w nim coś wyjątkowego, nawet jeśli na początku miały odmienne zdanie. Ale to temat na cały osobny artykuł, nie o tym miałam zamiar dziś pisać.

Odnoszę wrażenie, że nauka rodzajników staje tym trudniejsza, im dłużej już uczymy się niemieckiego. Nie wiem, jak to jest z Wami, drodzy germanofile, ale mi się wydaje, że dotarłam w mojej nauce do punktu, w którym mój mózg nie przyjmuje już więcej wiedzy dotyczącej rodzajników, po prostu nie jest w stanie wchłonąć kolejnych rzeczowników z odpowiednimi rodzajnikami. Uczę się niemieckiego już 9 lat, ponad 2 lata spędziłam już w Niemczech i mimo to zdarza mi się jeszcze ciągle mylić rodzajniki. Co mnie jednak najbardziej przygnębia to fakt, że większość z nich ciągle się powtarza, że ciągle robię te same błędy, mimo usilnych prób zapamiętania tych słów.

Co śmieszne, zwykle nie mam problemów z rodzajem żeńskim, za to nagminnie mylę nijaki i męski. Moim sprawdzonym sposobem na uniknięcie tej rodzajnikowej pułapki w tym przypadku jest budowanie zdań, w których rzeczownik występuje w celowniku. :D

Jest jeszcze jedna kwestia, która mnie od pewnego czasu frapuje. Do języka niemieckiego trafia obecnie całe mnóstwo angielskich zapożyczeń. Kto jest odpowiedzialny za nadawanie im rodzajników? Wiadomo, że są różne rady języka, wydawnictwa itp., które zajmują się językiem, ale często działają one za wolno! Żywy język zmienia się tak szybko, że takie decyzje muszę być podejmowane natychmiastowo, a jeśli nie są, to podejmują je sami niemieccy użytkownicy języka. Ale nawet Niemcy są już tym czasem przytłoczeni. Rozmawiałam o tym ostatnio z moimi niemieckimi znajomymi i zastanawialiśmy się nad kilkoma słowami z zakresu szeroko pojętego słownictwa komputerowego. Nie umieli dojść do porozumienia, czy ‘App’ (program na iPhone) jest rodzaju żeńskiego czy nijakiego. Pełna wersja tego słowa ‘die Applikation’ wskazywałaby na rodzaj żeński, a jednak instynkt moich znajomych podpowiadał im, że wersja skrócona powinna brzmieć: ‘das App’. Oficjalny sklep firmy Apple zdecydował się na wersję ‘die App’. Tak to jest, jak próby znormalizowania języka za pomocą pewnych reguł natrafiają na tak zwane wyczucie językowe ‘tubylców’ i kończy się to tym, że nie ma żadnej ostatecznej odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Spytałam ich także o słowa Messenger i Facebook. Zdecydowali, że powinno to brzmieć ‘der Messenger’ i ‘das Facebook’ (choć tu długo ociągali się z odpowiedzią i nie byli pewni). Ciekawe, czy to dlatego, że dosłowne tłumaczenia tych słów brzmiałyby: ‘der Bote’ i ‘das Gesichtsbuch’? :D

[English]

You might also like:

Buffer