Tajemnica pochodzenia nazw potraw i napojów polskich

Grudzień pachnie pierniczkami i wszystko jakoś tak przedświątecznie kręci się wokół jedzenia, na co na pewno duży wpływ ma nasz Kalendarz Adwentowy z Przepisami i jakoś mnie to skłoniło do rozważań nad pochodzeniem niektórych nazw dań i napojów polskich. Pochodzeniem dalekim, inspirowanym różnistymi krajami, krainami i kulturami, a często niemającym z nimi nic wspólnego albo co najwyżej bardzo niewiele.

Na pierwszy ogień poszła bawarka, którą pijam chętnie do popołudniowej słodkości. Skąd wzięła się ta nazwa? Jest to wszak napój bardzo popularny w Anglii, ale nie słyszałam, by cieszył się wzięciem w Bawarii. Anglicy często zaczynają od niej dzień, zastępując herbatą z mlekiem poranną kawę. Albo raczej m lekiem z herbatą, ponieważ w Anglii mocną, aromatyczną herbatę dolewa się do mleka w filiżance, a nie odwrotnie. Niektórzy twierdzą nawet, że wlewanie mleka do herbaty zabija jej aromat. Osobiście piłam bawarkę przygotowaną na oba sposoby i nie zauważyłam kolosalnej różnicy. Przy okazji szperania po Internecie w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego herbata z mlekiem nosi w Polsce tą samą nazwę, co mieszkanka Bawarii (różnica jest tylko w pisowni), dowiedziałam się, że bawarka to również potoczne określenie samochodu marki BMW, czego nie wcześniej nie wiedziałam. Odpowiedzi na główne nurtujące mnie pytanie niestety jednak nie znalazłam, może ktoś z Was wie?

Następne w kolejce są moje ulubione pierogi ruskie. Podobno oryginalny przepis pochodzi rzeczywiście z Rosji, lub przynajmniej ze wschodu, ale moja koleżanka Rosjanka powiedziała mi kiedyś, że u nich ten rodzaj pierogów nazywa się pierogi polskie 🙂 . No i tak zamyka się błędne koło… Nazwa nazwą, w przypadku tej potrawy najważniejszy jest jej przepyszny smak!

A co z fasolką po bretońsku? Byłam kiedyś w Bretanii, nie czyni mnie to co prawda ekspertem w zakresie kuchni bretońskiej, ale z tego, co się orientuję, nasza ulubiona fasolka nie należy do popularnych tam specjałów. Dlaczego więc akurat Bretania? Nie jest to nawet region zbyt znany w Polsce… jeśli coś na ten temat wiecie, podzielcie się proszę swą wiedzą w komentarzach…

No i w końcu wracamy do tematu zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ dwie pozostałe potrawy, które chciałam wspomnieć spożywane są w Święta w niektórych rejonach Polski. Ich popularność na wigilijnym stole może tłumaczyć fakt, że to potrawy jarskie, a dokładnie rybne. Ale fakt, że karp po żydowsku pojawia się najczęściej na stole podczas najhuczniej obchodzonych Świąt chrześcijańskich to swego rodzaju paradoks. Podobnie zresztą rzecz się ma z rybą po grecku. Tyle tylko, że przepis na karpia po żydowsku naprawdę ma swe źródło w tradycji żydowskiej, zaadaptowanej na warunki polskie, podczas, gdy ryba po grecku z Grecją ma ponoć niewiele wspólnego…

[English]

You might also like: