Ten niezwykły czas… Święta Bożego Narodzenia w Polsce

Buffer

I znów idą Święta , znów zbliża się ten wspaniały czas. Moje Święta zaczęły się bardzo wcześnie w tym roku, musicie bowiem wiedzieć, że dla mnie początek sezonu świątecznego stanowi zawsze pierwszy seans filmu To właśnie miłość. W tym roku było to w połowie października, gdy moja Mama zdała sobie sprawę, że to niejako ostatnia szansa na wspólne oglądanie tego filmu przed Świętami, ponieważ następny raz przyjadę do Polski dopiero 23 grudnia późnym popołudniem po 11 godzinach podróży pociągiem. Nie najlepszy czas na oglądanie ulubionego świątecznego filmidła. Tak więc zasiedliśmy przed telewizorem już na ponad 2 miesiące przed Wigilią i oglądaliśmy film, którego akcja zaczyna się na 5 tygodni przed Świętami, a tam już bożonarodzeniowy nastrój w pełnym rozkwicie! Potem wróciłam do domu i postanowiłam przyhamować trochę z tą przedświąteczną gorączką, bo obawiałam się, że jeśli ten przedświąteczny czas rozciągnę do ponad 2 miesięcy, straci on część swego uroku. Myślę, że była to rozsądna decyzja.

Doczekałam więc z niecierpliwością początku adwentu. W zeszłą sobotę ponownie obejrzałam To właśnie miłość, tym razem w niemieckiej telewizji (pierwszy raz nie po angielsku!). Im jestem starsza, tym bardziej doceniam właśnie ten czas oczekiwania, ponieważ same Święta mijają tak szybko i niepostrzeżenie, że trudno się nimi nawet tak naprawdę do woli nacieszyć. A po Świętach już nigdy nie jest tak, jak przed nimi. I dlatego tak bardzo lubię niemiecką tradycję wieńców adwentowych, które w Polsce znane są głównie z kościołów. Mój tegoroczny stroik wykonałam własnoręcznie i z radością zapalam co raz to nowe świeczki podczas długich, odprężających weekendowych śniadań.

Zdarzyło Wam się kiedyś, że tylko przelotnie wspomnieliście jakieś życzenie i spełniło się on czterokrotnie? Coś w tym stylu przytrafiło mi się w tym roku. 30 listopada narzekałam, że w tym roku to nie będę chyba miała żadnego kalendarza adwentowego. Następnego dnia pierwszy kalendarz znalazłam na biurku w pracy z samego rana, drugi na tym samym biurku popołudniu, a trzeci na stole w domu, jak do niego wróciłam wieczorem. Czwarty dotarł w paczce, którą do pracy wysłał mi Święty Mikołaj, dotarł 7 grudnia, ponieważ 6 wypadał w tym roku w niedzielę. A skoro już mowa o Mikołaju, to przypomniały mi się dawne czasy, gdy przychodził on do mnie osobiście i musiałam go zawsze „uraczyć” jakimś wierszykiem lub piosenką. I ten dreszczyk emocji, czy dostanę w ogóle jakieś prezenty, bo przecież nie byłam znowuż taka grzeczna przez cały rok. Ale jakoś prezenty zawsze dostawałam i to zwykle te, o które prosiłam w moim liście do Mikołaja. Musiałam zawsze pisać takie listy i do Mikołaja, i do Dzieciątka, zanim jeszcze umiałam pisać, rysowałam wymarzone prezenty, ale też zawsze dołączałam do listu jakiś drobiazg na wzmocnienie dla darczyńcy.

Tradycje i zwyczaje zmieniają się powoli, gdy dorastamy, ale niepowtarzalna atmosfera Świąt pozostaje. Ponieważ przyjeżdżam na Święta tak późno, nie mam już na przykład czasu na tradycyjne pieczenie pierniczków, ale za to teraz mam do obdarowania znacznie więcej osób. Aha! To właśnie mi przypomniało, że muszę jeszcze dokończyć moje świąteczne zakupy. Życzę Wam, byście znaleźli dla Waszych najbliższych wymarzone prezenty, a i by Wasze podchoinkowe życzenia się spełniły. Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

P.S. Muszę się jeszcze do czegoś przyznać: czasami oglądam To właśnie miłość nawet w lecie! Ale ciii…

[English]

You might also like:

Buffer