Gabon, Katar i polski Bond – polskich słów i wyrażeń roku 2009 część druga

Wiem, że już dość późno jest na podsumowania minionego roku, ale ponieważ w pierwszej części artykułu o słowach, które „rządziły” w Polsce w 2009 roku, obiecałam, że ciąg dalszy nastąpi, słowa muszę dotrzymać.

Jednym z tych słów jest Gabon. Kto by pomyślał, że nazwa tego małego afrykańskiego kraju może stać się jednym z najważniejszych słów roku w Polsce. A jednak tak właśnie się stało. Nieco niefortunne porównanie Jarosława Kaczyńskiego zawładnęło umysłami polityków i dziennikarzy, ale jeśli przy tej okazji choć jedna osoba sprawdziła, gdzie leży to państwo lub dowiedziała się o nim czegoś więcej, to cały ten medialny chaos na coś się przynajmniej przydał.

O aferze hazardowej i katarskim inwestorze pisać wiele nie będę, bo dość jest ludzi, którzy już to zrobili i to z pewnością lepiej ode mnie.

O agencie Tomku też właściwie nie wiem, co mam sądzić, czy mam się śmiać, czy płakać. Z przyjemnością oglądam filmy o Bondzie, ale to porównanie wydaje mi się mocno naciągane. W którym filmie z bondowskiej serii ten twardziej używa swoich wdzięków, aby nakłonić kobiety (którym daleko do typowych dziewczyn Bonda) do zwierzeń dotyczących ich łapówkarskiej działalności.

Więcej władzy w rękach kobiet to natomiast mi, jako kobiecie, temat bliski. Nie jestem jednak pewna, czy chcę, by tą władzę przejmowały za pomocą sztucznej równości w postaci parytetu. Trudny to orzech do zgryzienia i ciekawa jestem, jak zagłosuje polski parlament.

Co ciekawe, aż dwa z dziesięciu słów, które zrobiły w Polsce karierę w 2009 roku, związane są w pewien sposób z naszym zachodnim sąsiadem – Niemcami. No bo i system kanclerski, który chciał wprowadzić premier Tusk wzorowany jest na modelu niemieckim i słynny już incydent monachijski miał miejsce, jak sama nazwa wskazuje, w Monachium, czyli w Niemczech. Premierowi zarzucano, że chce władzy niemal absolutnej i marzy mu się bycie kanclerzem Tuskiem, a „premier z Krakowa” do Krakowa nie doleciał, tylko został z samolotu Lufthansy wyprowadzony w kajdankach. Szczerze mówiąc, tzw. „afera płaszczowa” mocno przypomina mi świetną komedię ”Dwóch gniewnych ludzi” . Niestety nie jest aż tak zabawna.

[English]

You might also like: