Idą Święta…

Naszym tematem przewodnim w tym tygodniu są Święta Bożego Narodzenia i wszystko, co z nimi związane. Wśród wersji angielskich możecie poczytać o tradycjach świątecznych w różnych krajach i różnym podejściu do tych Świąt. Ponieważ uświadamianie Polaków o polskich tradycjach wydało mi się mocno bezsensowne, postanowiłam napisać dziś trochę bardziej osobiście, od siebie.

Tydzień temu pisałam o tradycjach emigracyjnych Polaków i temat Bożego Narodzenia nieustannie przewijał się w mojej głowie w związku z wszystkimi Polakami żyjącymi za granicą. Co jest w tych Świętach, że wszyscy masowo wracamy do kraju, nawet jeśli mieszkamy na drugim końcu świata i to już od dłuższego czasu? I dlaczego z Wielkanocą nie wiąże się aż tyle emocji?

Muszę przyznać, że chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyłam się na Święta i związany z nimi powrót do domu. Od paru miesięcy dosłownie żyję na walizkach, od czerwca przeprowadzałam się pięć razy, w tym ostatni raz przedwczoraj (dziś bolą mnie wszystkie mięśnie i mam strasznie poharatane dłonie, ale jestem bardzo szczęśliwa!) i myśl o domu napawa mnie po prostu taką błogością, że jestem w stanie się rozpłakać, choć nie należę wcale do zbyt ckliwych osób. W domu czeka mnie spokój, wyciszenie, radość z widoku bliskich, pyszne jedzonko i co najmniej trzy dni słodkiego nieróbstwa.

Tu, gdzie jestem, atmosfera świąteczna też jest już mocno odczuwalna i w całym tym chaosie znalazłam i tu czas na delektowanie się tym pięknym czasem. By wprawić się w jeszcze bardziej świąteczny nastrój słucham sobie w pracy Trójki, na której antenie króluje teraz Karp ’08, wieczorami w nieco jeszcze polowych warunkach nowego mieszkania palę świeczki i słucham dużo świątecznej muzyki. Trochę brakuje mi śniegu, ale z tego, co wiem, w Polsce też go nie ma. Do tej pory, mimo licznych pobytów za granicą, tylko raz spędzałam Święta poza domem i choć nie wspominam tego źle, to jednak, o dziwo, im jestem starsza, tym bardziej za tymi domowymi Świętami tęsknię. Mimo, że co roku wszystko odbywa się praktycznie tak samo, scenariusz jest znany, wydawać by się mogło, że nudny, mimo, że zwykle nie przepadamy wszak za rodzinnymi spędami, magia Świąt sprawia, że wszystko wydaje się jakieś lepsze. I to chyba właśnie ta magia przyciąga te masy emigrantów z powrotem do ojczyzny, bo choć Boże Narodzenie obchodzone jest w naprawdę wielu krajach, to nie ma jak Święta w domowych pieleszach.

Moje plany na nadchodzące Święta: wyściskać Rodziców, wygłaskać mojego psa po dłuższej nieobecności, polukrować resztkę pierniczków, ubrać choinkę, obdzwonić przyjaciółki, pomóc Dzieciątku w dostarczeniu prezentów pod choinkę, obrać migdały z łupinek, zapaść się w fotel i nie móc wstać z przejedzenia, odpoczywać i cieszyć się tym wielkim szczęściem, jakim jest Wigilia z Rodziną. W tym duchu życzę Wam wszystkich absolutnie cudownych i magicznych Świąt!

You might also like: