Jak sprawić, by Dzień Niepodległości był weselszy?

Zbliża się kolejne Święto Niepodległości i zastanawiam się (jak zwykle zresztą), dlaczego kojarzy mi się ten dzień wyłącznie z czymś smutnym. To dzień wolny od pracy i szkoły, odzyskanie niepodległości to wszak powód do radości, do dumy, do zadowolenia!. A jednak w mojej pamięci zapisał się ten dzień ponuro i bezbarwnie. Pomyślałam więc o kilku sposobach, jakby to zmienić. Moje pomysły mogą wydawać się nieco absurdalne, ale przynajmniej staram się jakoś przeciwstawić całej tej nadętej powadze tego dnia.

1. Zmienić datę

Wiem oczywiście, że ta konkretna data ma swoją przyczynę, ale listopad jest po prostu najgorszym możliwym terminem na obchodzenie w Polsce Dnia Niepodległości. Ponuro, deszczowo, pochmurno, wietrznie… Ciemno, gdy się rano wstaje, ciemno, gdy się wychodzi ze szkoły lub pracy. A to wszystko zaledwie kilka dni po Wszystkich Świętych, również raczej niewesołym święcie. A jakby tak zmienić datę na czerwiec – słońce świeci cały dzień, ptaszki ćwierkają, wszystko się zieleni i kwitnie. Toż to idealna sceneria na radosne świętowanie! Obawiam się, że tylko Święta Bożego Narodzenia w Polsce mają potencjał wesołego obchodzenia, pomimo zimna na dworze.

2. Naprzód fajerwerki!

Zróbmy to na sposób amerykański. Dzień Niepodległości to powód do świętowania, radosna okazja. Dlatego w całych Stanach czwartego lipca są organizowane liczne pikniki (patrz punkt 1. – pogoda), parady i ogromne pokazy sztucznych ogni. Wszystko jednak, co przychodzi mi na myśl jako wesoły sposób obchodzenia Święta Niepodległości, nie zdoła stawić czoła brzydkiej pogodzie. Poszłabym chętnie na jakiś dobry koncert na świeżym powietrzu, na jakiś festiwal, czy wspomniany pokaz fajerwerków, ale nie, jeśli oznaczałoby to stanie na mrozie. Możemy też czerpać przykład z Niemców, którzy praktycznie co tydzień organizują jakieś uliczne koncerty i festiwale z dużą ilością dobrego jedzenia w tych nielicznych miesiącach, kiedy pogoda na to pozwala.

3. Pozwólmy dzieciom robić to po swojemu

Wiem, że wiele mogło się zmienić od czasu, kiedy skończyłam szkołę, ale osobiście pamiętam z tamtych czasów nudne, długie i nadmiernie patetyczne apele i akademie, które musieliśmy przygotowywać i/lub oglądać. Przekazywanie dzieciom wiedzy o ich własnej historii i spuściźnie jest bardzo ważne, ale powinno to odbywać się w sposób dla nich interesujący i zrozumiały. Zgadzam się, że odzyskanie niepodległości to poważna sprawa, ale czy poważne musi zawsze jednocześnie oznaczać nadęte, odległe i nudne?

[English]

You might also like: