Jak sprawnie poruszać się po Petersburgu

1
Newski Prospekt – główna ulica Petersburga

2
Widok na Sobór św. Izaaka

Petersburg wielkim miastem jest. I trzeba się jakoś po nim poruszać. Wenecja Północy, spowita mgłą i tajemnicą, od pierwszej chwili zaskakuje swoim ogromem, mknącymi autami,  marszrutkami zatrzymującymi się w dowolnych miejscach, kablami zasłaniającymi niebo, transportem miejskim do wyboru do koloru…

O ile temperatura nie spada poniżej zera i już nie odpada nos, miasto zawsze warto zwiedzać piechotą, ale zapewniam, że skorzystanie z publicznego (i nie tylko) transportu, może okazać się przygodą samą w sobie. Przeczytajcie co nieco o najpopularniejszych środkach transportu, czyli jak przetrwać w Piterze i dojechać na miejsce.

Metro.

Niemal każda stacja to dzieło sztuki samo w sobie i rezultat swobodnych popisów projektanta. Jeżeli wysiądziecie na stacji Dostojewska (Достоевская), przeniesiecie się na karty powieści Zbrodnia i kara. Stacja Gostinyj (Гостиный двор) to podróż w czasie do carskiej Rosji. A kiedy zobaczycie stację nazwaną imieniem Aleksandra Newskiego (Площадь Александра Невского) złota łuska, którą wyłożone są ściany skojarzy wam się z erą rycerzy w złotych zbrojach. Czasem muzycy wbiegają do wagonu i zachwycają krótkimi koncertami.

Przed wybraniem się w podróż metrem dokładnie sprawdźcie, na jakiej stacji powiniście wysiąść. Inaczej będziecie zmuszeni do kilkukilometrowego marszu oddzielającego sąsiednie stacje. Co więcej, odwiedzający Petersburg śmieją się, że schody prowadzące w dół stacji są tak długie, i zjazd jest tak monotonny, że można by bez problemu przeczytać Makbeta, a kilkuminutowa drzemka byłaby jak najbardziej wskazana. Za to mieszkańcy Petersburga wydają się nie zwracać uwagi na dłużące się minuty, leniwie zerkając na mijane reklamy i plakaty z wydrukowanymi wierszami rosyjskich poetów.

3
Stacja metro Plac Aleksandra Newskiego

5
Schody do metro

Trolejbusy i autobusy

Względnie wygodnie. I długo. Bardzo długo. Bo korek, bo padła elektryczność, bo jakieś auto zatarasowało trasę, bo trolejbus się wykoleił.  Te środki transportu to jednak użyteczna lekcja rosyjskiego. Obelgi i pokrzykiwania zniecierpliwionych pasażerów usłyszycie na porządku dziennym. A kiedy do trolejbusu próbujeie wsiąść jako kolejna osoba ponad ładowność autobusu i jedna ręka już zdążyła utknąć pomiędzy siedzeniem, a czyjąś walizką, a drugą desperacko próbujecie wyjąć z kieszeni drobne na bilet, też zachciewa się krzyczeć i siarczyście przeklnąć. Kontrolerka (o magicznych zdolnościach sprawnego przeciskania się przez najbardziej zatłoczony pojazd, aby sprawdzić, czy wszyscy mają bilety bądź nań pieniądze), już się zbliża z niebezpieczną prędkością i nie rozumie, że teraz po prostu nie jesteście w stanie się ruszyć. Wspomnę, że sprzedaż biletów w kioskach nie istnieje. Biletomaty też nie istnieją (uratuje was tylko miesięczny). Kilka drobnych w kieszeni na bilet nigdy więc nie zaszkodzi.

Marszrutki.

Rosja nie byłaby Rosją bez marszrutek. Tak nazywają się prywatne zbiorowe taksówki, które jeżdżą po określonych trasach. Zazwyczaj są szybsze niż autobusy, ale zanim dowiozą was do celu, porządnie wytrząsną, zaserwują mdłości i dodatkowo stres, bo nazwę przystanku musicie wykrzyczeć, inaczej kierowca się nie zatrzyma.

Transport nocny.

Nie istnieje. Oficjalnie.

Nieoficjalnie, wystarczy, że podejdziecie do pierwszego lepszego samochodu, bądź zamachacie ręką do przejeżdżającego auta, by kierowca za drobną opłatą zawiózł was, dokąd potrzebujecie. Oczywiście, czasami rzucą zbyt wysoką ceną i trzeba się targować, ale czasami nie żądają nic, przyjmując symboliczną mandarynkę, która akurat zachowała się na dnie kieszeni, zamiast jakichkolwiek rubli. Albo pozwolą zapakować się do małego autka siódemce zdesperowanych studentów próbujących zdążyć na ostatnie metro o północy.

Bo gdy wybija północ…

… i odjeżdża ostatnie metro, mosty łączące wszystkie wyspy, na których rozłożony jest Petersburg, rozwodzą się na całą noc. I jeżeli nie zdążyliście przedostać się przez Newę, by dotrzeć do domu, to pozostaje przepłynięcie rzeki wpław… albo po prostu przeczekanie do rana, do pierwszego metro. I przygoda zaczyna się od początku.

4Rozwodzony most

banner_pl [English]

You might also like: