Jak wziąć ślub i przeżyć

Podobno każda mała dziewczynka marzy o dniu, w którym poślubi swego wymarzonego wybranka i wystąpi we wspaniałej, białej sukni, a każda kobieta pragnie, by to marzenie się spełniło i zaczyna desperackie poszukiwania męża, gdy osiąga pewien wiek. No właśnie, ale jaki to dokładnie wiek? Na szczęście czasy, kiedy niezamężna dwudziestolatka uznawana była za starą pannę dawno minęły i ŚREDNIA wieku kobiet wychodzących za mąż w Polsce wynosi obecnie 24 lata. Panowie młodzi są nawet starsi: około 26 lat. A więc, bez paniki, jeśli jeszcze nie znalazłaś swojego Księcia z bajki, albo Twój wybranek nie za bardzo chce się żenić.

Ale zawsze dobrze być przygotowanym na każdą ewentualność i lepiej nie pozwolić, żeby pech zrujnował Wasz wyjątkowy dzień i całe przyszłe życie. Przeczytaj więc uważnie poniższy przewodnik po polskich przesądach dotyczących ślubu i wesela!

1. Zaplanuj wesele w miesiącu, którego nazwa ma w sobie literkę R. Szczególnie należy unikać maja i listopada. Ślub pierwszego kwietnia oznacza, że nie traktujecie całej sprawy zbyt poważnie. Doradza się wybór Świąt Bożego Narodzenia lub Wielkiej Nocy jako daty ślubu.
2. Panna młoda powinna trochę popłakać przed ślubem. Oznacza to, że po zaślubinach już płaczu nie będzie. Tłuczenie talerzy, szklanek, porcelany itp. też ponoć przynosi szczęście. Więc do dzieła: stłucz ten jego ohydny kubek, który zawsze Cię denerwował, to dla Waszego dobra!
3. Deszcz w dzień ślubu, nawet jeśli nieprzyjemny, nie powinien być traktowany jako zły znak. W Polsce traktuje się go jako błogosławieństwo od Boga.
4. Bycie ciamajdą nigdy nie popłaca. Potknięcie się w drodze do ołtarza to bardzo zła wróżba. Tak samo jak panna młoda odwracająca się, żeby sprawdzić, jak leży jej welon.
5. Po wypiciu pierwszego toastu na weselu para młoda rzuca za siebie kieliszki. Powinny się one rozbić w drobny mak.
6. Panna młoda powinna mieć na sobie:
a. Coś białego (symbol niewinności)
b. Coś niebieskiego (jako gwarancję wierności jej wybranka)
c. Coś nowego lub drobną monetę w bucie lub biustonoszu (przynosi dobrobyt)
d. Coś starego (oznacza nieustającą pomoc rodziny i przyjaciół)
e. Coś pożyczonego (aby zbobyć sympatię rodziny przyszłego męża)
No i tyle! Prawda, że to proste? A zapewnia wieczną szczęśliwość!

Może się zdawać, że dopilnowanie wszystkich tych spraw to kupa roboty i pewnie tak jest. Dlaczego by więc nie zatrudnić wedding plannera, zwanego również koordynatorem lub konsultantem ślubnym, żeby odwalił całą robotę za nas. Lepiej nie ryzykować własnego szczęscia! Wygląda na to, że wiele par w Polsce już wyszło z takiego założenia i konsultanci stali się na tyle popularni, że mają nawet własne stowaryszenie! Jestem pewna, że gdyby nasze praprababcie to widziały, byłyby bardzo zdziwione.

You might also like: