"Kocham cię, Dziubasku…"

[English]


„Kocham cię, Dziubasku.”
„Kocham cię, Misiu‐Pysiu. Wszyscy zachować spokój! To napad!” (Pulp Fiction, 1994)

Czy jest ktoś, kto nie zna tego tekstu z Pulp Fiction? Patrząc na historię kina, możemy znaleźć nieskończenie wiele takich cytatów-perełek. Jednak by stały się one „klasyką” na skalę światową, muszą się także odpowiednio współgrać z kulturą w innych krajach. Poczucie humoru oraz, oczywiście, samo tłumaczenie, muszą być dopasowane do języka używanego w określonej kulturze. Jak zatem sprawić, by filmowe teksty brzmiały tak dobrze po przetłumaczeniu, jak w ich wersji oryginalnej? Tłumacze mają przed sobą nie lada wyzwanie, któremu muszą sprostać.

To właśnie tłumaczenie można uznać za główny miernik sukcesu filmu. Jeśli tłumaczenie jest dobre, wówczas film może odnieść sukces, jeżeli jest kiepskie, film prawdopodobnie uznany będzie za kompletną klapę. Najważniejsza są w tym wypadku umiejętności tłumacza do zabawy słowem i idiomami występującymi w danym języku. Powróćmy zatem do Pulp Fiction, jako klasyki filmu i sprawdźmy jak radzi sobie jeden z najbardziej znanych tekstów w oryginale i w wersji polskiej.

Bruce Willis jako Butch Coolidge mówi do Mii “Zed’s dead, baby. Zed’s dead.” Niby krótkie zdanie, ale występujący w nim rym sprawia, iż staje się niełatwe do przetłumaczenia. E. Gałązka-Salomon poradziła sobie jednak z tym świetnie, tłumacząc „Zed’s dead” jako „Zed zszedł” i znakomicie oddając w ten sposób panującą w scenie atmosferę.

„A teraz coś z zupełnie innej beczki…” (Latający Cyrk Monty Pythona)

A co z prześmiesznymi angielskimi tekstami, jak te z Monty Pythona? Wyzwanie – tym słowem można najlepiej opisać pracę nad ich tłumaczeniem. T. Beksiński, uważany za jednego z czołowych w swoim fachu, odpowiadał za polską wersję „Latającego Cyrku”, niewątpliwie przyczyniając się w ten sposób do rozwoju „Pythomanii” także w Polsce. Niektórzy zarzucają Baksińskiemu, że do „Latającego Cyrku” wprowadza rzeczy lub nazwy nie istniejące w wersji oryginalnej, jak np. Jarocin. Pytanie brzmi: czy pozostawiając angielskie nazwy, teksty te byłyby dla nas równie zabawne i zrozumiałe? Opierając się na wiedzy o obu kulturach, Beksiński zdecydował się na spolszczenie niektórych z dowcipów, uznając, iż będzie to najlepiej odpowiadało polskiej rzeczywistości. Można się kłócić, czy z korzyścią dla dla „pythonowego” humoru, czy nie. Jedno jest jednak pewne, a mianowicie, cytując Monty Pythona – nie ma nic lepszego niż „Kochana mielonka! Cudowna mielonka!”.

„Nie no, bomba! Ja się będę musiał terapii jakiejś poddać po tym wszystkim. O, już mi oko lata…“ (Shrek, 2001)

Czasami, niestety, także profesjonaliści, bo nie wspominam tu o nawet tłumaczach-amatorach, przekładają zdania nie zwracając uwagi na ich sens i brzmienie. Przykładowo, w dialogu między Wolverinem i Jean Grey’em w filmie X-men, Cerebro – narzędzie do wykrywania mutantów, zostało przetłumaczone jako mózg (w istocie, cerebro to w językach hiszpańskim I portugalskim mózg – ale należy mieć na uwadze filmową fabułę):

„Czy Ty…?”
„Czy korzystam z Mózgu? Nie. To mogłoby być nieco…niebezpieczne.”

Czy wszystko zatem może być właściwie przetłumaczone? W dużej mierze zależy to prawdopodobnie od tłumacza, jego zdolności językowych jak i wiedzy na temat obu krajów. Niektóre zdania, nawet nietłumaczone, mogą stać się częścią mówionego języka. Na przykład słynne “Are you talking to me?!” z komedii “Taxi”, użyte potem w “Kilerze”, które stało się kultowym wyrażeniem, używanym zwłaszcza przez ludzi młodych.

Żywot cytatów filmowych jest zatem nieprzewidywalny. Jak by mógł powiedzieć Forrest Gump, tłumaczenie „jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”

You might also like: