Piraci nowej generacji

Jesteśmy narodem oszustów. Przykro mi to pisać, ale pojęcie własności intelektualnej jest w Polsce dość mętne. Od wczesnych lat szkolnych począwszy uczymy się oszukiwać, uczymy się, jak dostawać dobre stopnie bez konieczności uczenia się, używając do tego celu domowej roboty ściąg lub kradnąc własność intelektualną innych, wypatrując prawidłowych odpowiedzi w ich kartkach. Bywam trochę za granicą, spotykam licznych przedstawicieli innych kultur i często dyskutowałam już z nimi na ten temat. Po tych rozmowach doszłam do wniosku, że sztuka oszukiwania nigdzie nie została dopracowana do takiej perfekcji, jak w Polsce. Co jest nieakceptowalne, ba wręcz nie do pomyślenia w wielu krajach, jest swego rodzaju smutnym standardem w moim rodzimym kraju.

Niestety, czym skorupka za młodu nasiąknie… złych przyzwyczajeń ciężko się poźniej, w dorosłym już życiu, pozbyć. Zasada ta dotyczy wielu rodzajów mniejszych lub większych oszustw. Należy do nich oczywiście również kwestia piractwa. Odłóżmy na bok argument, że legalne oprogramowanie i płyty z muzyką są po prosto o wiele za drogie dla przeciętnego użytkownika. Czy kupowalibyśmy je legalnie, gdyby miały nieco bardziej przystępne ceny? Wątpię. Wiele osób mówiło mi, że „po prostu ściąganie z internetu jest dużo łatwiejsze, szybsze i tańsze. W ogóle nie rozumiem, czemu ktokolwiek jeszcze płaci za muzykę lub filmy”. Smutne, ale prawdziwe? Cóż, moim największym zmartwieniem w przypadku muzyki czy filmów jest to, że to trochę takie kupowanie kota w worku, nigdy do końca nie wiesz, co dostaniesz, więc bezpieczniej jest najpierw ściągnąć dany kawałek czy film z netu, a potem, jeśli nam się spodoba kupić oryginalne CD lub DVD. „To nie ma przecież sensu!” – zakrzyknie pewnie niejeden, w końcu mamy już tą muzę na kompie. Ja ciągle jeszcze jednak naiwnie wierzę, że jakość oryginalnej płyty granej na porządnym sprzęcie znacznie przewyższa jakość empetrójek odtwarzanych na komputerze i podziwiam ludzi, którzy ciągle w ten sposób delektują się muzyką.

Nielegalne kopiowanie to trudny problem i można podchodzić do niego z wielu stron, niektórzy uważają, że to kwestia moralna, ponieważ trzeba zdecydować się, czy chce się oszukiwać, czy nie, inni widzą w tym wyłącznie niecny proceder naruszenia praw autorskich. Niezależenie od tego, czy karą za takie postępowanie będzie piekło czy więzienie, wielu ludzi próbuje na różne, mniej lub bardziej sensowne sposoby, usprawiedliwiać swoje zachowanie. Ale wszystkie te wymówki właściwie potwierdzają tylko, że coś jest na rzeczy i że podskórnie czujemy, że robimy coś złego.

You might also like: