Polska podobna do Rosji

Poszukując tematu na dzisiejszy artykuł spytałam kilku osób w biurze co wiedzą o Polsce. Jak można przypuszczać, bardzo mało osób wie gdzie dokładnie Polska leży, z kim graniczy lub jaką ma historię. Choć przynajmniej wszyscy zgodnie lokalizują nasz kraj w Europie, a nie na przykład w Australii, jak to mają w zwyczaju Amerykanie… Jak się okazało, Grekom Polska kojarzy się z wódką, co całkiem słuszne, bo oba nasze narody słyną przecież z tego, że lubią się bawić. Ale o wódce i jej super mocach już było…

Przechodząc do rzeczy, zainteresowała mnie szczególnie jedna wypowiedź, że “Polska jest podobna do Rosji”, a ponieważ nie jest to nowa opinia, którą słyszę o naszym kraju postanowiłam napisać właśnie o tym. Muszę również dodać, że sama stuprocentową Polką nazwać się nie mogę, ponieważ połowa mojej rodziny pochodzi właśnie z Rosji.

Pomijając już na wstępie wątek naszego podłoża kulturowego – plemion słowiańskich, a więc wspólnych zwyczai, obrzędów i wierzeń, a także podobnego wyglądu, skupię się raczej na mentalności obu narodów. Zarówno w Rosji jak i w Polsce drogi nie są najlepszej jakości, a jeśli już jakimś cudem, przelatując nad dziurami, przekroczymy prędkość i przyjdzie nam zapłacić mandat, bez problemu dogadamy się “w inny sposób” $. I chociaż Poska na upartego próbuje nadążyć za Zachodem, ja również mam wrażenie, że bardziej przypominamy naszych wschodnich sąsiadów niż jakikolwiek kraj Europejski.

Po burzliwych czasach komunizmu (choć niektórzy nadal twierdzą, że w Polsce wcale go nie było, jednocześnie nazywając ten wspaniały czas socjalizmem) odcisnęło się na naszej mentalności pewne piętno – swoisty kompleks wyższości. Nie polega od jednak na tym, że czujemy się lepsi (choć znajdą się i tacy), ale raczej na tym, że jeśli mamy w kieszeni grosz więcej niż nasz sąsiad, musimy mu to natychmiast pokazać. Dlatego, gdy tylko zarobimy na pierwsze BMW, zaraz je kupujemy. Zawsze musimy zaprosić na święta całą rodzinę i rozdać najdroższe prezenty, a na sylwestra wystrzelić w okna sąsiada najgłośniejsze fajerwerki. Potem przez resztę roku bacznie obserwujemy nowe auto zza firanki i modlimy się co niedzielę, żeby tylko tenże sąsiad nie podrapał nam karoserii.

PL_RussiaPolland_intext

W Rosji jest podobnie. Młoda Rosjanka za nic nie pójdzie do przydrożnego butiku po buty, zamiast tego przyjedzie z dalekiego krańca Rosji prosto do Moskwy i kupi je w stolicy. Najlepiej jeśli uzbiera jeszcze na futro, ale koniecznie na sobole. Norki są już przereklamowane, bo – cytując najważniejszą Rosjankę w moim życiu – “przecież każda biedna Rosjanka chodzi w norkach”. I chociaż ta sama pięknie ubrana dziewczyna wróci tego dnia do domu tzw. trzecią klasą, to wszystko po to, by czuć się lepszą niż ktoś inny.

Wniosek, jaki z tego płynie nie należy do optymistycznych, bo choć Europa próbuje nas z tej choroby wyleczyć, wydaje mi się, że kompleks ten przekazywany jest w naszych słowiańskich genach z pokolenia na pokolenie. Na zakończenie zatem, ponieważ nie widzę lepszego lekarstwa, obu naszym narodom życzę więcej “luzu”!

Komentujcie poniżej, jeśli macie inne zdanie i wybaczcie czarny humor, bo chyba dopadła mnie aura piątku 13stego.

banner_pl

[English]

You might also like: